Historia Waldemara, gościa kanału „Kanadyjczycy”, to niezwykła opowieść o życiu w drodze. Urodzony w Łodzi, uciekinier z komunistycznej Polski, przedsiębiorca w Toronto, wreszcie – aktywista, który po blisko trzech dekadach postanowił wrócić do ojczyzny z jedną, ambitną misją: nauczyć Polaków, czym jest prawdziwa wspólnota i służba. Jego osobiste doświadczenia, od pracy kamieniarza w Austrii po walkę z rakiem, ukształtowały unikalną perspektywę, którą dziś przekazuje jako aktywny członek Rotary e-Club Polonia International.
I. Od Uchodźcy do Człowieka Kultury: 28 Lat w Kanadzie
Wszystko zaczęło się w przełomowym momencie historii Polski. Waldemar wyjechał w 1981 lub 1982 roku, kilka miesięcy przed stanem wojennym [00:58]. Pierwszym przystankiem, podobnie jak dla wielu Polaków, była Austria. Przeszedł obóz dla uchodźców w Traiskirchen, a choć jego brat z rodziną szybko wylądował w Kanadzie, Waldemar został.
Znalazł pracę jako kamieniarz [03:04] w okolicach Salzburga – zajęcie niezwykle ciężkie fizycznie dla 20-latka. Mimo to, Waldemar ceni ten czas za naukę szacunku do pracy, która pozwoliła mu zarobić na życie, zamiast polegać tylko na austriackiej pomocy socjalnej. Była to cenna lekcja, że należy “zarobić, a nie czekać, aż ktoś nam da” [05:33].
Po 13 miesiącach w Austrii, Waldemar w końcu trafił do Toronto [06:44]. Ameryka, którą dotąd znał tylko z wyobrażeń, objawiła się strzelistymi budynkami i nowoczesnością. Początki, jak to bywa, były skromne – praca sprzątacza w niezwykle kreatywnym otoczeniu (u specjalisty od efektów specjalnych do filmów science fiction) [07:19], a następnie oprawianie sztuki [08:37].
Przez blisko trzy dekady w Kanadzie, Waldemar nie ograniczał się do jednego zawodu. Jak sam mówi: “Wolałem mieć otwartą głowę i robić dziesiątki różnych rzeczy” [09:46]. To właśnie to zróżnicowane doświadczenie doprowadziło go do świata kultury, którą zajmuje się od ponad 25 lat. Fascynujące znajomości w Toronto, zwłaszcza z panią Marią Nowotarską i Agatą Pilitowską, prowadzącymi polski teatr, utwierdziły go w przekonaniu, że polska kultura powinna towarzyszyć Polonii niezależnie od miejsca zamieszkania [10:53].
II. Powrót z Misją, Która Spaliła na Panewce
Po 28 latach, Waldemar podjął decyzję o powrocie do Polski. Była to decyzja podjęta w cieniu choroby nowotworowej – raka skóry, zdiagnozowanego i zoperowanego wiele lat wcześniej w Princess Margaret Hospital w Toronto [11:40]. To właśnie doświadczenie zainspirowało go do stworzenia w Polsce fundacji na wzór kanadyjskiej.
Waldemar, widząc prężność kanadyjskich akcji charytatywnych (jak celebrowanie Października jako miesiąca walki z rakiem [12:12], czy zebrane przez Princess Margaret Hospital miliardy dolarów na badania [13:14]), chciał przenieść te wzorce do kraju. Spotkał się z prof. Maciejem Krzakowskim z Centrum Onkologii w Warszawie, w placówce, do której codziennie przyjeżdżało tysiąc osób w poszukiwaniu ratunku [14:34].
Niestety, polskie realia szybko zderzyły się z kanadyjską wizją. Po dwóch latach starań, spotkań z ministrami i decydentami, Waldemar się poddał [15:26]. Stwierdził, że polskie społeczeństwo, w przeciwieństwie do kanadyjskiego, nie jest przyzwyczajone do wzorców i innowacyjności. Zamiast budować na sprawdzonych modelach, tworzy się nowe, często nieskuteczne projekty, a procesy są pełne biurokracji i niechęci [16:11].
Jego frustracja była ogromna. Mówi, że to, co w Kanadzie jest normą – na przykład coroczny rajd rowerowy na rzecz fundacji, czy loteria fantowa z domem jako główną wygraną (która dwukrotnie w roku potrafi zebrać dziesiątki milionów dolarów na walkę z rakiem) [22:28] – w Polsce jest nie do przeprowadzenia. Przytoczył nawet dramatyczny przykład niechęci do angażowania społeczeństwa w taką inicjatywę, którą usłyszał od jednego z szefów Totalizatora Sportowego [24:10].
III. Rotary e-Club Polonia International: Walka o Dobro i Wózek dla Dziecka
Mimo niepowodzeń w budowaniu dużej fundacji, Waldemar nie porzucił idei służby. Odnalazł się w Rotary e-Club Polonia International [37:51]. Choć z rezerwą podchodzi do korporacyjnej sztywności [31:22], wierzy w ideę, że klub może zgrupować dziesiątki, a nawet setki Polaków z całego świata, by wspólnie czynić dobro [38:16].
Klub, który wkrótce zmieni nazwę z “e-Club” na samo “Rotary Club Polonia International”, działa na rzecz zjednoczenia Polonii wokół wspólnej misji. Zamiast pogaduch, Waldemar stawia na konkretne, innowacyjne projekty:
-
Smok Wawelski w Kosmosie: Na początku 2024 roku, w ramach celebracji Roku Smoka, Rotary e-Club Polonia International wysłał figurkę Smoka Wawelskiego w stratosferę. Smok, który osiągnął wysokość blisko 39 km [34:51], miał zwrócić uwagę na problem braku wózków inwalidzkich dla dzieci. Mimo że zaproszenie do wzięcia udziału w projekcie (np. aukcji) zostało wysłane do prezydent Rotary International, projekt nie zyskał globalnego zasięgu, jaki Waldemar planował.
-
Sztafeta z Autografami: Waldemar stworzył projekt zbierania podpisów na aluminiowych pałeczkach sztafetowych. Uważa, że ten symboliczny gest przekazywania dobra może zamienić się w realną pomoc. Posiada pałeczki podpisane przez laureatów Nagrody Nobla (Lech Wałęsa, Olga Tokarczuk) oraz światowej sławy muzyka, Lenny’ego Kravitza [37:26]. Pałeczka z autografem popularnego sportowca, jak Lewandowski, mogłaby na aukcji sfinansować kilka wózków dla potrzebujących dzieci (a światowe potrzeby to 3500 wózków DZIENNIE) [39:32].
IV. Płoty i Zaufanie: Polska Lekcja ze Świata
Poza działalnością charytatywną, Waldemar dzieli się gorzkimi, choć cennymi, refleksjami na temat różnic mentalnych między Polską a Kanadą.
Kanada, jak sam podkreśla, jest krajem zaufania i wspólnoty. W Toronto domy nie są grodzone (chyba że z tyłu), a spotkanie sąsiada w windzie wiąże się z automatycznym, życzliwym pozdrowieniem (“Hello”) [29:46]. W Polsce tymczasem “grodzimy się na potęgę” [27:43], osiedla są zamknięte szlabanami, a powiedzenie “Dzień dobry” obcej osobie w windzie bywa odbierane z podejrzliwością. Jest to dla Waldemara symbol braku zaufania i ucieczki od wspólnoty.
Uważa, że Polacy z natury jednoczą się dopiero “jak jest już super gwałt i super trwoga” [48:36], podczas gdy codzienna, proaktywna wspólna praca na rzecz dobra jest piekielnie trudna.
V. Czy Żałuję Powrotu? Przesłanie dla Polonii
W kontekście jego wyzwań i frustracji, pytanie z tytułu nabiera szczególnego znaczenia. Czy Waldemar żałuje powrotu do Polski po 28 latach?
Odpowiedź, którą udziela rodakom zastanawiającym się nad powrotem, jest głęboko osobista: “Tam, gdzie spędziłeś dzieciństwo, tam jest najczęściej twoja ojczyzna” [47:32]. Przywołuje słowa Mariana Turskiego, który nazywał Łódź swoją małą ojczyzną, by podkreślić, że powrót może być udany, jeśli jest motywowany pragnieniem połączenia się z własną pamięcią i korzeniami.
Jednak Waldemar ostrzega: “Z przyczyn ekonomicznych myślę sobie, że to jest tak trudny kraj, w którym tak trudno rozmawia się z ludźmi, którzy najczęściej wyobraźnię zostawiają… daleko z tyłu” [48:13]. Dla tych, którzy szukają przygody, innowacyjności lub wielkiego sukcesu finansowego na wzór zachodni, życie w Polsce może okazać się trudne.
Dla Waldemara powrót do Polski nie zakończył się sukcesem, jakiego oczekiwał w sferze systemowej pomocy w walce z rakiem. Nadal jednak wierzy, że dobro można tworzyć – choćby na mniejszą, klubową skalę, poprzez Rotary e-Club Polonia International, z Kanadyjczykami, Polonią i rodakami w Polsce. W końcu, życie to proces, a jedyne, co może zatrzymać przemijanie, to własna pamięć [49:56].
Zachęcamy do obejrzenia pełnej rozmowy z Waldemarem na kanale Kanadyjczycy: Po 28 latach wróciłem do Polski. Czy tego żałuję?






