Kubańczyk w sercu Ottawy: Historia emigracji, polskiej miłości i pasji do salsy
W kolejnym odcinku serii „Emigranci” na kanale Kanadyjczycy, miałem zaszczyt rozmawiać z osobą niezwykłą – Joakinem. To człowiek, którego życiorys mógłby posłużyć za scenariusz do filmu. Urodzony na gorącej Kubie, wykształcony w Polsce, od ponad 30 lat buduje swoje życie w Kanadzie. Choć mieszka w Ottawie, w jego domu wciąż rozbrzmiewa język polski, a w sercu gra kubańska salsa.
Dzieciństwo w cieniu propagandy
Joakin urodził się w Camagüey, a dorastał w Hawanie. Jego dzieciństwo, choć radosne i pełne słońca, plażowania oraz pierwszych kroków w rytmie salsy, toczyło się w rzeczywistości, której granic nie znał. „Byłem szczęśliwym chłopcem, bo nie znałem niczego innego niż Kuba” – wspomina.
Marzenie o poznaniu świata pchnęło go do nauki. Jako jeden z najlepszych uczniów, uzyskał możliwość studiowania za granicą. W tamtych czasach jedynymi dostępnymi kierunkami były kraje bloku komunistycznego. Polska, choć na jego liście preferencji zajmowała dopiero piąte miejsce (po Związku Radzieckim, gdzie chciał zostać pilotem wojskowym, czy Bułgarii), stała się ostatecznie jego nowym domem na cztery lata.
Polska: Szok kulturowy i wielka miłość
Przyjazd do Polski w maju 1987 roku był dla Joakina ogromnym zaskoczeniem. Mimo że Polska zmagała się wtedy z kryzysem, dla młodego Kubańczyka wyglądała jak „prawie zachód”. „Narzekaliście, że mięso jest na kartki, ale na Kubie na kartki było wszystko i w znacznie mniejszych ilościach” – zauważa z uśmiechem.
To właśnie w Polsce, podczas festiwalu latynoskiego w Łodzi, wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło jego życie. Podczas występu salsy (który Joakin wykonywał w grupie samych mężczyzn, bo na Politechnice Śląskiej w Gliwicach brakowało studentek), jego wzrok skrzyżował się z Marzeną. Ta chwila wystarczyła. Mimo dzielącej ich odległości (on studiował w Gliwicach, ona w Warszawie), narodziło się uczucie, które przetrwało dekady.
Ucieczka w nieznane: Przystanek Gander
Rok 1991 przyniósł zmiany polityczne, które przerwały studia Joakina. Musiał wrócić na Kubę. Wiedział jednak, że powrót do reżimu to koniec jego marzeń o wolności. Plan ucieczki trzymał w ścisłej tajemnicy – nie wiedziała o nim nawet Marzena ani jego rodzina na Kubie.
Okazja nadarzyła się podczas międzylądowania samolotu w Gander, w kanadyjskiej prowincji Nowa Fundlandia. Małe lotnisko, pełne hałaśliwych Kubańczyków, stało się świadkiem jego odważnego kroku. Joakin podszedł do oficera i łamanym angielskim poprosił o azyl. „Byłem jedyną osobą z całego samolotu, która zdecydowała się zostać” – opowiada. Ten krok oznaczał dla niego status zdrajcy na Kubie i lata rozłąki z rodziną, ale otworzył drzwi do nowego świata.
Życie w Kanadzie: Od ubezpieczeń do edukacji i tańca
Początki w Kanadzie nie były łatwe. Joakin musiał walczyć o prawo do pobytu i o to, by Marzena mogła do niego dołączyć. Udało się to po kilku miesiącach dzięki ich polskiemu ślubowi cywilnemu, który w świetle prawa kanadyjskiego umożliwił łączenie rodzin.
Po latach spędzonych w Saint Johns, para przeniosła się do Ottawy. Joakin, wykazując się niezwykłą przedsiębiorczością, przeszedł drogę od pracy w handlu, przez sukcesy w branży ubezpieczeniowej w Sunlife, aż po własny biznes edukacyjny. Dziś prowadzi franczyzę Tutor Doctor, pomagając setkom dzieci w Ottawie nadrabiać zaległości szkolne.
Pure Havana: Powrót do korzeni
Mimo sukcesów w biznesie, Joakin nigdy nie zapomniał o swojej największej pasji – tańcu. To on był jednym z pionierów salsy w Ottawie, ucząc pierwszych kroków dziesiątki osób, które dziś same są instruktorami. W 2024 roku spełnił swoje marzenie, otwierając własne studio – Pure Havana.
„Taniec to dla mnie fun i pasja, biznes to sposób na życie” – mówi Joakin. W jego studiu można nauczyć się nie tylko salsy, ale też bachaty czy kizomby. Co ciekawe, Joakin chwali polskich uczniów za ich dryg do tańca i zaangażowanie.
Dom pełen języków
Dzisiaj Joakin i Marzena są dumnymi rodzicami dorosłych już dzieci – Rafaela i Gabrieli. W ich domu w Ottawie panuje niesamowita mieszanka kulturowa. Choć dzieci mówią głównie po angielsku i francusku, Joakin dba o to, by nie zapomnieć języka polskiego. Rozmawia w nim z żoną, by – jak sam mówi – „nie wyjść z wprawy”.
Historia Joakina to dowód na to, że odwaga, ciężka praca i miłość potrafią przełamać każdą barierę – nawet tę między komunistyczną Kubą, zmieniającą się Polską a mroźną Kanadą. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Ottawie i usłyszycie radosne „Cześć!” wypowiedziane z kubańskim akcentem, to prawdopodobnie Joakin, który właśnie idzie uczyć kolejną grupę, jak cieszyć się życiem w rytmie salsy.
Zapraszam do obejrzenia pełnego wywiadu z Joakinem na kanale Kanadyjczycy: Link do wywiadu







